Kazanie o Alfonsie Mańce
Pierwszy piątek miesiąca lutego 2014


W centrum Ewangelii staje św. Jan Chrzciciel i jego męczeństwo za prawdę, za życie wypełnione głoszeniem dobrej nowiny. Jan Chrzciciel poprzedza przyjście Jezusa; jest prorokiem, nauczycielem – wśród świętych nieba nad prezbiterium naszej świątyni zajmuje wyjątkowe miejsce naprzeciw Matki Bożej obok Jezusa…
Chciałbym dziś przypomnieć wydaje się zapomnianą postać związaną bezpośrednio z naszą świątynią, z naszym Lubeckiem. Bogata historia może nieraz przenosić nas w czasie, by umocnić dzisiejsze czasy… by przykładami pociągnąć bliżej Boga… jak pociągał do Jezusa Jan Chrzciciel tak myślę, że nas powinien do Jezusa pociągnąć jeden z naszych parafian, jeden z nas z przed wieku, który przemierzał 4 kilometry do świątyni lubeckiej, pobożnie się modlił, uczestniczył w życiu parafialnym, by uprosić u Boga i naszej Maryi Panienki Lubeckiej powołanie do świętości…
Posłużę się informacjami, które odnalazłem na lisowickiej stronie internetowej. Otóż ALFONS MAŃKA urodził się 21 października 1917 roku w Lisowicach, należących w tym czasie do parafii Lubecko. To tutaj przy chrzcielnicy przyjął chrzest, a rodzice Piotr i Karolina byli bardzo pobożni. W domu odmawiano wspólnie różaniec – można mieć nadzieję, że i dziś są takie domy i rodziny w naszej parafii, gdzie wspólnie modli się na różańcu. Młody Alfons gdy był sam w pokoju lubił modlić się na klęczkach. Pomagał swym rodzicom w pracach gospodarskich. Przekaz o nim podaje, że regularnie w niedzielę i święta chodził pieszo do lubeckiej świątyni. Pewnej zimy miał zasłabnąć i upaść na ziemię, miał mu pomóc niejaki Mokros.
Alfons był uzdolniony – lubił grać na skrzypcach i malować. Jeździł na pielgrzymki do Częstochowy i Piekar. Po miejscowej szkole idzie do gimnazjum w Lublińcu – jeżdżąc codziennie na rowerze – jakże podobny to obrazek do dzisiejszych czasów, młodzi ludzie często do szkoły jeżdżą na rowerach. W księdze bierzmowanych odnalazłem, że sakrament dojrzałości przyjął z rąk biskupa Lisieckiego 18 maja 1928 roku, przyjmując imię ANTONIEGO. Zapewne modlitwa i przeżywanie Eucharystii w naszej świątyni, Matka Boża Lubecka miały wpływ na Alfonsa, by poczuć powołanie Jezusa. Najpierw Małe Seminarium Oblatów w Lublińcu w latach 34-37. Po maturze nowicjat w Markowicach i po roku 8 września 1938r. składa pierwsze śluby zakonne. W trakcie nowicjatu nasz Alfons prowadził dzienniczek duchowy, tzw. Recapitulatio diei. Starannie był przechowywany przez rodzinę i udostępniony później Oblatom. Czytając jego słowa trzeba podkreślić jego ogromny wysiłek dążenia do świętości, ogromne pragnienie do wyrzeczenia się wszystkiego dla Jezusa. W tym dążeniu miała mu pomagać Matka Boża. Wiele notatek zaczynał od słów Jezus, kończył Ave Maria.
Jako nowicjusz rozpoczął realizować swój cel, nie było łatwo chorował – pozwólcie na kilka zdań z jego dzienniczka… Przyszedłem do klasztoru, aby stać się świętym i też całym sercem tego pragnę… Rano czułem, że żar miłości pali się we mnie, lecz w czasie dnia niekiedy miłość ostygła, a natura ludzka ciążyła do swego… Chcę zawsze walczyć dla całkowitego uświęcenia się… Świętość nie jest zarezerwowana, jest możliwa dla każdego, potrzeba jednak tego wysiłku o jakim pisze Młody Alfons. Pisze dalej – Dziś Jezus dał mi poznać jak słodko jest klęczeć u Jego stóp w kaplicy i jak bardzo miło jest wpatrywać się w tabernakulum z tym poczuciem, że tam za temi drzwiczkami mieszka Jezus… Jezu dla ciebie chcę cierpieć przez całe życie, dla ciebie chcę wciąż uśmiechać się przez łzy… Jezus ideałem moim, Jezus skarbem moim, więc przy nim ma myśl, przy Nim me serce… Opuściłem dom rodzicielski, krewnych i przyjaciół, aby naśladować Jezusa, aby iść za Nim, więc nie wolno w klasztorze rąk założyć i wygodnie spocząć, bo Jezus przede mną krzyż niesie… W skrupułach, udrękach i pokusach woła do Matki Najświętszej tak… O Maryjo wspieraj mnie, o Matko Nieustającej Pomocy, nie dopuszczaj, abym miał utracić Boga mojego… W Matce Najświętszej pokładam całą mą nadzieję. W Jej rękach są losy mojego życia… Ona mnie nie opuści, ona wesprze i wspomoże…
Po nowicjacie Alfons zaczyna studia filozoficzne… po wybuchu wojny z Markowic udaje się do Kodnia, na Święty Krzyż i wraca do Markowic. Na wspólnotę zakonną nałożony zostaje areszt domowy połączony z pracą fizyczną w niemieckich folwarkach. W swoim ostatnim liście do mamy pocieszą ją, gdyż ojciec Alfonsa został wywieziony do obozu w Buchenwaldzie i tam zginął 13 marca 1940 roku. 4 maja Alfons deportowany zostaje przez gestapo do obozu razem z 15 braćmi zakonnymi. W czasie wstępnej musztry okrutnie został zbity i przewieziony do Dachau. A potem z transportem 1500 więźniów do Mathausen Gusen. Z jego zdrowiem nie jest najlepiej, a jeszcze ciężka praca w kamieniołomach sprawia, że ciężko choruje… Widząc śmierć przed sobą modlił się prawie bez przerwy i odbył spowiedź u kapłana który leżał koło niego… Oddał Bogu swą duszę 22 stycznia 1941r. mając zaledwie 23 lata… Bracia zakonni poszukali w krematorium szczątki brata Mańki zapisali – leżał nagusieńki, jakby co dopiero przyszedł na świat, kości obciągnięte pokryte białą skórą twarz pogodna.
Piękne świadectwo pozostało o nim – Umarł jak żył, święcie. Wycieńczony głodem, wśród bicia i strasznych męczarni, nie wypowiadając słowa skargi. Na ustach jego była nieprzerwana modlitwa. Zawsze był skupiony. Widzieliśmy go po śmierci. Był to szkielet z anielską pogodą na twarzy. Kiedy rodzina otrzymała rzeczy z Markowic po śp. Alfonsie odnalazła małą karteczkę z napisem BĘDĘ BOGU WIERNY AŻ DO SMIERCI.
Wydawałoby się, że jakikolwiek dodatkowy komentarz co do świętego życia jednego z nas… młodzieńca, który jest wzorem, jest niezwykłym przykładem wiary, zawierzenia i świętości dla nas dziś po wielu latach, że taki komentarz nie jest już potrzebny. Pozwólcie, że tylko zadam sobie i wam kilka pytań i pozostawię was do krótkiego zamyślenia… W 2014 roku, kiedy w tej świątyni przybywamy na wieczorne czuwanie – czy za wzorem brata Alfonsa, marzymy o świętości? Czy jesteśmy w stanie dla świętego życia ponieść swoje krzyże przez życie? Czy nasza miłość do Jezusa i Maryi się rozwija i pozwala nam stawiać kolejne kroki w kierunku nieba i świętości?
Bracie Alfonsie jesteś dla nas wzorem, jesteś dla nas przykładem pomóż nam przed Bogiem; niech twój przykład nie będzie zapomniany, niech wiedzie nas ścieżkami życia do nieba…
Adres
 
Rzymsko – katolicka parafia
pw .św. Jana Nepomucena
Lisowice ul. Nowa 5a
www.parafialisowice.pl.tl
e-mail: parafialisowice@op.pl
tel: 34 3563356
Reklama
 
Cytat na każdy dzień
 
Zegar
 

Kalendarz
 
Informacje
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 30 odwiedzający (88 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=